
Ubrania noszone są coraz krócej, a największa część ich śladu klimatycznego powstaje, zanim w ogóle trafią na sklepowy wieszak. Dlatego Komisja Europejska i Europejska Agencja Środowiska stawiają na dłuższe użytkowanie: rzeczy z drugiej ręki, naprawy i ponowne użycie. Dla studentów to dobra wiadomość, bo taka szafa bywa tańsza i ciekawsza. Wyjaśniamy, co mówią unijne dane, jak kupować używane ubrania z głową i co da się naprawić samodzielnie — a na końcu możesz sprawdzić, czy wiesz, jak przedłużyć życie swoich ciuchów.
W briefingu z lutego 2022 r. Europejska Agencja Środowiska (EEA) zwraca uwagę, że przez ostatnie 20 lat czas używania ubrań skrócił się o 36%, a pojedyncza rzecz jest zakładana średnio siedem–osiem razy. To niewiele, zwłaszcza że wiele ubrań nadawałoby się do noszenia znacznie dłużej. Według tej samej analizy 40% powodów, dla których ludzie pozbywają się ubrań, wiąże się ze zmianami samej rzeczy: dziurami, przetarciami, utratą fasonu, plamami czy wyblakłym kolorem. Część takich usterek da się naprawić albo ukryć bez specjalistycznego sprzętu.
Dlaczego dłuższe noszenie ma takie znaczenie? EEA, powołując się na wcześniejsze badania, podaje, że około 80% całego wpływu tekstyliów na zmiany klimatu przypada na etap produkcji. Kolejne 3% to dystrybucja i handel, 14% – używanie (pranie, suszenie, prasowanie), a 3% – koniec życia, czyli zbiórka, sortowanie, recykling, spalanie i składowanie. Wniosek jest prosty: każda rzecz, która dłużej zostaje w obiegu, odsuwa w czasie zakup nowej, a więc i najbardziej obciążający etap.
W briefingu z maja 2024 r. agencja pisze wprost, że ponowne użycie jest rozwiązaniem korzystniejszym dla środowiska niż recykling. Ten drugi wciąż ma niewielką skalę – według Komisji Europejskiej zaledwie 1% materiału z ubrań wraca do obiegu w postaci nowych ubrań.
Komisja Europejska przyjęła strategię na rzecz zrównoważonych tekstyliów o obiegu zamkniętym 30 marca 2022 r. Jej wizja na 2030 r. zakłada, że ubrania na unijnym rynku będą trwałe, łatwe do naprawy i recyklingu, a usługi naprawy i ponownego użycia – szeroko dostępne i opłacalne. Hasło, które Komisja wpisała w strategię, brzmi: „szybka moda wychodzi z mody”.
Część zmian już działa. Od 19 lipca 2026 r. duże przedsiębiorstwa objął zakaz niszczenia niesprzedanych ubrań i butów, a średnie firmy obejmie on od 19 lipca 2030 r. Strategia przypomina też, że w UE co roku wyrzuca się 5 mln ton ubrań, czyli około 12 kg na osobę, a każde 1000 ton tekstyliów zebranych do ponownego użycia daje od 20 do 35 miejsc pracy.
Zakupy z drugiej ręki przestały być niszą. W raporcie EEA z kwietnia 2026 r. czytamy, że kupowanie rzeczy używanych jest powszechne, szczególnie w przypadku odzieży i mody, a europejski rynek odsprzedaży ubrań może urosnąć z 15,9 mld euro w 2024 r. do 26 mld euro w 2030 r. To prognoza, nie gotowy wynik. W sklepie z używaną odzieżą, na targu czy w aplikacji z ogłoszeniami przydaje się kilka prostych zasad:
EEA zwraca uwagę na pułapkę: większy obieg używanych ubrań niesie ryzyko, że ludzie zaczną kupować więcej nowych rzeczy, bo zwolni im się miejsce w szafie. Second-hand działa najlepiej wtedy, gdy zastępuje zakup nowego, a nie jest do niego dodatkiem.
Drugim filarem jest naprawa. W briefingu z 2022 r. EEA wymienia ponadczasowy krój zamiast szybko zmieniających się trendów, informacje o pielęgnacji oraz usługi naprawcze – w sklepach albo we współpracy z lokalnymi pracowniami. Według agencji wszystko to może budować emocjonalną więź z ubraniami i większe ich docenianie. Briefing z 2024 r. przyznaje jednak, że duże serwisy naprawcze trudno w Europie uczynić opłacalnymi, i podsuwa dopłaty do napraw finansowane z opłat producentów oraz ulgi podatkowe.
Wiele drobnych napraw mieści się w studenckim budżecie. Przyszycie guzika, zszycie rozprutego szwu, podłożenie nogawek czy łata na przetartym kolanie to umiejętności do opanowania w jeden wieczór. Przy droższych rzeczach – kurtce, płaszczu, butach – opłaca się zapytać o koszt naprawy, zanim trafią do worka. Plamy i wyblakły kolor czasem da się ukryć farbowaniem albo przeróbką na coś zupełnie innego.
Najbardziej ekologiczne ubranie to takie, które już istnieje. Największa część śladu klimatycznego tekstyliów powstaje w produkcji, dlatego kupowanie z drugiej ręki, naprawianie i dłuższe noszenie robią realną różnicę, a przy okazji odciążają budżet. Unia przestawia rynek na trwałość i naprawialność, ale o tym, ile razy dana rzecz zostanie założona, wciąż decyduje jej właściciel.
Tekst powstał m.in. na podstawie materiałów Europejskiej Agencji Środowiska (EEA): briefingów „Textiles and the environment: the role of design in Europe’s circular economy” (2022) i „Management of used and waste textiles in Europe’s circular economy” (2024) oraz raportu „Scaling circular business models in Europe” (2026), udostępnionych na licencji CC BY 4.0, a także strategii Komisji Europejskiej na rzecz zrównoważonych tekstyliów o obiegu zamkniętym.
5 pytań · minuta